ULUBIONE CYTATY – Lolita Pille („HELL”)

9782253066934-horz

Wielka kłótnia, godzenie się we łzach i decyzja, by już nigdy więcej się nie rozstawać.

 

Słuchaj, malutki, nie będę ci tłumaczyć życia.

 

Ludzkość cierpi. A ja cierpię razem z nią.

 

Czuję się żałosna, kiedy zdaję sobie sprawę z tego, że obserwuję wejście, spodziewając się, że zobaczę, jak nagle wchodzi. Wiem, że on nie przyjdzie, ale nie mogę się powstrzymać od czekania. I nienawidzę każdej osoby w tej gównianej dyskotece, za to, że nim nie jest.
Alkohol leje się strumieniami, przewracamy szklanki, butelki, uderzamy w stoły, skaczemy, tańczymy, szeroko się do siebie uśmiechamy, i rozdajemy sobie pełno całusów, bo się kochamy, jednak gdyby muzyka grała ciszej, nie mielibyśmy sobie zbyt dużo do powiedzenia.

 

Teraz, kiedy już go nie ma, wiem, po co istniałam.
Istniałam dla niego.

 

Jestem alegorią mojej własnej depresji. Inkarnacją obojętności i rozpaczy.

 

A jednak świeciła we mnie drwiąca iskierka nieokreślonej nadziei, która momentami sprawiała, że zapominałam o gorzkim smaku zgniłego szpiku świata. Mała, słaba iskierka, jedyna bariera między mną a autodestrukcją.

 

Zabijają mnie odważne kłamstwa, wygłaszane w tym łóżku, które widziało narodziny naszego zgubionego szczęścia.

 

Wrażenie popełnienia czegoś nienaprawialnego.

 

Zostałam, przykuta w miejscu, z kieliszkiem szampana drżącym w dłoni, i pozwoliłam odejść marzeniu, wmawiając sobie, że tak jest lepiej.

 

„Ile masz lat? – Sześćdziesiąt dwa. – Powiedz mi, czym jeździsz, a powiem ci, kim jesteś. – Bentley. – Jesteś mężczyzną mojego życia”.

 

Kochaj tę dziewczynę, kretynie, kochaj ją, bo być może ona nauczy cię kochać życie.

 

Myślę, że doszliśmy do momentu, kiedy zaczęliśmy się nienawidzić.

 

Gramy komedię życia, ale jesteśmy bardziej martwi niż żywi.

 

Jestem pijana szampanem i rozpustą.

 

Włosy mi się skręcają, oczy niezdrowo błyszczą, policzki płoną, ręce się trzęsą, a w nieświadomej głowie rodzą się same okrutne myśli.

 

Żyć miłością, wodą mineralną Evian i malboro light’ami.
I wierzyć, że to wystarczy.
To nie wystarczyło.

 

Spaceruję ulicami Paryża jak szczęśliwa osoba autystyczna.

 

Nie będę ci zdawać relacji z czułych głupot, które się opowiada przez całe noce, ani tego, w jaki sposób przekładał kosmyk moich włosów za ucho, ani słodyczy jego policzka przy moim, ani jego spojrzenia zatopionego w moim…
Widzisz, szybko popadam w banały.

 

Szukamy miłości, wydaje nam się, że ją znaleźliśmy, a później znów spadamy w dół. I to z wysoka. Lepiej czasem spaść, niż nigdy się nie unieść?

 

Zbyt doświadczona, a zbyt młoda i samotna.

 

Przedwcześnie pozbawiona złudzeń rzygam na sztywność uczuć.

 

[…] to nie jest moment na miłość od pierwszego wejrzenia.

 

Teraz wszyscy opowiadają o twoich historiach, w których nie gram już głównej roli, o twoich niepowodzeniach, podbojach i kiedy mówię o nas w czasie przeszłym, śmieją mi się w twarz…
Ponieważ mówię „my”.
Mają rację.

 

Za każdym razem, kiedy tamtędy przejeżdżam, wydaje mi się, że spostrzegam nasze dwie obejmujące się postacie, ale na tej ławce nigdy nikogo nie ma.

 

[…] to naprawdę nasza poroniona historia, zapomniane uśmiechy, nie wypowiedziane uczucia, poczucie żalu, że wszystko już skończone i że nic już nie można zrobić.

 

A potem nastrój nieco mi się polepsza, bo zdaję sobie sprawę, że jeśliby zapytać tych ludzi, czego tu szukają, połowa z nich natychmiast zalałaby się łzami.

 

[…] jestem przeciwna SMS-om, które wysyła się o czwartej nad ranem.

 

Ach tak, po raz pierwszy i ostatni w życiu dałam się nabrać na ten chwyt stary jak świat, a teraz noszę w sobie ten odwieczny ból Zdradzonej Cnoty, którego my, kobiety, doświadczamy od wieków przez tych łapczywych potworów, którzy nie uznają związków z przyszłością.

 

B. ma oczy mieniące się gwiazdami i anielski uśmiech, za którym ukrywa swoje niecne zamiary.

 

Tutaj promienie słońca nigdy nie gasną.

 

Stoję pośrodku pokoju w samych stringach, z papierosem w gębie i niemal ryczę z bezsilności.

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *